Doradca ds. [tu wpisz cokolwiek]

Doradca ds. ropy? Doradca ds. leśnych? A może doradca ds. chemii i produktów kosmetycznych? Nieważne jaki, ważne natomiast, że gdy coś idzie nie tak – winę próbują przerzucić na Klienta. Między innymi o tym można poczytać na blogu Grzegorza Zalewskiego, eksperta giełdowego DM BOS.

Ostatnio, gdy mówi się o odpowiedzialności banków za zaoferowanie złych produktów przedsiębiorcom, słyszy się głównie o głupocie firm i tych co podpisywali umowy, bo przecież ?trzeba rozumieć co się podpisuje?.
W efekcie do kolejnych umiejętności Polaków, poza tym jak się kładzie glazurę (zatrudniony doradca do spraw budownictwa może coś schrzanić), parkiet (tu może zawalić sprawę doradca leśny) i innych rzeczy związanych z budownictwem, dojdzie głęboka znajomość świata finansów. Bo doradca okazuje się wyłącznie sprzedawcą i umywa ręce, gdy coś pójdzie nie tak z produktem. Dokładnie jak kasjer w supermarkecie, który nie odpowiada za to, że sprzedane mięso jest nieświeże.
Ciekawe tylko kiedy banki, firmy ?doradztwa finansowego? zorientują się, że zaufanie trudno im będzie odbudować.

Źródło: http://grzegorzzalewski.blox.pl/2009/01/Mamy-dla-Panstwa-unikalny-produkt.html

Zobacz też