Nie taka dopłata fajna, jak ją malują

Program “Rodzina na swoim” czyli pomoc państwa w zakupie pierwszego lokum dla małżeństw i osób samotnie wychowujących dzieci zdaje się napędzać odrobinę tegoroczną sprzedaż mieszkań i kredytów hipoteczenych.

W skrócie przypominamy: niektóre kredyty – w PLN i na określonej wielkości dom lub mieszkanie – mogą być przez 8 lat dofinansowywane przez państwo. Dopuszczalne limity to 75 oraz 140 me metrów kwadratowych, przy czym dopłaty obejmują połowę odsetek, ale tylko od odpowiednio 50 bądź 70 metrów. Coraz więcej banków oferuje takie kredyty, ale…

No właśnie – znalazły tu niezły sposób na poprawienie swoich wyników i wydrenowanie kasy skarbu państwa.

Jak podaje portal  Inwestycje Alternatywne:

Jak by tego było mało, ostatnio coraz głośniej mówi się o pewnej bardzo ?ciekawej? funkcji. Polega ona mianowicie na tym, że rosnącej z dnia na dzień liczbie banków wchodzących do programu oraz ilości osób zainteresowanym kredytem preferencyjnym odpowiadają idące równie szybko w górę oprocentowania tych kredytów, a zwłaszcza poziomy bankowych marż. Co to oznacza? Jak policzyli i zaprezentowali na przykładzie Dom Banku (marża 5,55%) analitycy Expandera, jest jak najbardziej możliwe, że rata kredytu preferencyjnego już po uwzględnieniu dopłaty będzie wyższa (sic!) od raty identycznego kredytu komercyjnego z marżą 1,35%. Co więcej, suma rat spłaconych do banku może być o 1/3 wyższa dla kredytu z dopłatami, co w przypadku pożyczonej sumy zaledwie 300 tys. zł. oznacza nadpłatę w stosunku do kredytu tradycyjnego równą ok. ćwierć miliona złotych (!). Czy ktoś lub coś może dorównać pomysłowością i zaradnością naszym bankowcom?

Źródło: http://inwestycjealternatywne.pl/publikacje/artykuly/artc_347,0,0,__rodzina_na_swoim_czyli_american_dream_po_polsku.html

Swoją drogą – polecamy cały artykuł. Wreszcie komuś udało się przestać zachwycać nad “Rodziną na swoim” i napisać rzeczowy artykuł.