#$@%! [18+]

Zauważyliście, że na mstop nie ma bluzgów, nie ma “zło dzieje się w mbanku”, odpowiedzi mbanku na wszelkie uwagi publikowane są rzetelnie, a ponadto – staramy się i w innych sprawach? Jako twórcy, po zmianie celu serwisu po 3 dniach jego działalności, zależało mi na zachowaniu “jakiegoś” poziomu tak, by każdy znalazł tu coś dla siebie: klienci – wsparcie, brebankowcy – zawoalowane podpowiedzi ze sposobami rozwiązania konfliktu, konkurencja – poradnik, jak nie traktować klientów.

Tak było – aż do wczoraj. Od dzisiaj już są bluzgi.

Uwierzcie, byłem naprawdę cierpliwy, gdyż jestem człowiekiem z natury spokojnym i niekonfliktowym. Można do mnie dotrzeć rzeczowymi argumentami, można mnie przekonać nimi do swojej racji, można zyskać moje zrozumienie i tolerancję dla wielu spraw. Jako klient – chciałem, by mbank i multibank zrobiły ukłon w stronę klientów (poniżej/do 2%+libor, w zależności od sytuacji klienta), jako osoba opisana wcześniej – chciałem, by klienci choć trochę zrezygnowali ze swoich roszczeń (słynne 1%+libor). Wczoraj definitywnie mi przeszło. Będę płacić zawyżone odsetki, będę czekać na poprawę sytuacji na rynku międzybankowym i przy pierwszej okazji spier*lę do innego banku. Przekląłem świadomie, świadomie być może niszcząc to, nad czym pracowałem przez ponad pół roku. Co więcej, jak jakiś bank zaproponuje mi lepsze warunki już dziś i zaakceptuje moje dochody – oblepię w zamian całe mstop reklamami tego banku, a fora internetowe zaleję informacjami, jaki ten nowy bank jest wspaniały. Serio. Jak oferta będzie bardzo dobra i skierowana do większej liczby osób – dorzucę kilka pomysłów PR i marketingowych gratis i dajmy na to 10 godzin konsultacji z marketingu/PR on-line. I niespodziankę. Oferta do negocjacji.

Bo po prostu nienawidzę, jak się robi ze mnie DEBILA, a to właśnie robi mbank, a właściwie – jego pracownicy.

Puchar przelewał się powoli. Zaczęło się pod koniec stycznia/na początku lutego – przed pamiętnym “spotkaniem walentynkowym”. Wpis na blogu mbanku: “Ostatnie rozmowy pozwalają nam przypuszczać, że możecie czuć się zdezorientowani i nie do końca rozumiecie podstawy naszych decyzji”. Nie czuję się zdezorientowany tylko wkur*ny kłamstwami pracowników CF i nie tylko, którzy twierdzili, że zapis umowy oznacza libor i nie można tego zmienić.
Swoje trzy krople dolał wielki pan analityk z bre na spotkaniu, proponując “alicję 2″, czyli dopisywanie odsetek do kapitału. Nawet odpowiedziałem coś głupiego udając niezrozumienie, żeby wyjaśnienie się ładnie nagrało i zapadło w pamięć widzów (można obejrzeć w mbank tv) jak to specjalista proponuje kolejny sposób na dymanie klientów. Już dwa razy poczułem się jak jakiś ograniczony umysłowo w rozumieniu mbanku/bre.

Trzeci raz poczułem się jak sprawny umysłowo inaczej w momencie, gdy w marcu czy kwietniu do mbanku trafiły moje 3 pisma:

  • dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu (wzrost wartości nieruchomości, może byście zrezygnowali?);
  • dotyczące “parametrów finansowych rynku…” (prośba o wyjaśnienie; powinienem znać czynniki kształtujące koszt mojego kredytu);
  • reklamacja dot. korespondencji niby wysyłanej przez mbank – z ofertą przejścia na libor+marżę.

Po przedłużającym się oczekiwaniu – dostałem mailem (sic!) odpowiedź, tylko w sumie nie wiem, czego dotyczyła, bo mam tylko jeden zarejestrowany numer reklamacji. A w mailu – coś w stylu “przepraszamy jeśli poczta nie dotarła” i “podtrzymujemy naszą propozycję marży >3,5″, ale nic nie dotyczyło żadnego ze złożonych pism. Tu mnie szlag trafił, bo od maja zmieniły się warunki liczenia ubezpieczenia niskiego wkładu, a gdyby mbank odpowiedział w terminie, np. “prosimy o złożenie wyceny nieruchomości”, to załapałbym się na stare zasady. Do dziś nie mam żadnej odpowiedzi w tej sprawie. Reklamować? Żeby znów dostać maila: “przepraszamy, ale teraz to se możesz!”?

Pomijając kilka innych rzeczy – docieramy do dnia 04 września 2009. Pracownicy mbanku zawitali na forum nabiciwmbank.pl. W jeden dzień niejakiemu WitkowiT udało się rozwścieczyć całkiem sporo osób, w tym mnie. Czym? Wszystko jest w linku kawałek wcześniej, w skrócie – po 9 miesiącach sporu mbanku z klientami – on nam (klientom) mówi, że mamy kredyty hipoteczne na “starych zasadach” jakbyśmy tego ku*wa nie wiedzieli! I że to jest powód, dla którego mamy wyższe oprocentowanie. Czy na serio macie nas, klientów, za takich debili?

Miesiąc temu byłem skłonny rozmawiać. Nawet odezwaliśmy się do mbanku, a ten – odpowiedział. Byłem skłonny przyjąć rozwiązanie np. polegające na obniżeniu spreadu na jakiś czas czy obniżeniu marży (do wspomnianych na początku maks. 2%, zależnie od wielkości kredytu itp.) i podpisaniu lojalki na 3-5 lat (w końcu kredyt to relacja długoterminowa…), itp., itd. Dziś już nie chcę. Dziś zrobię tak, jak napisałem na początku. Nie spieszy mi się. W październiku rozprawa przed SOKiK, nieważne, czego dotyczy i jaki będzie wynik. Gorzej niż mam – mieć już raczej nie będę. No chyba, że następnemu specjaliście z bre wpadnie do głowy wypowiedzieć mi z jakiegoś wydumanego powodu umowę kredytu… No po prostu czekam tylko na to…

Co więcej – pamiętacie stronę zmieniambank.pl? Autor nie ma pomysłu na jej zawartość… Ja mam. I chciałbym wprowadzić go w życie, co mam nadzieję – ziści się w miarę szybko.
Bo już jest moja.

Jakub

[zostałem poproszony o spełnienie obowiązku redaktora tego wpisu. zwykle to Jakub redaguje wpisy i zgadza się bądź nie na ich publikację. powiem Wam, że miałem dylemat: puszczać, czy nie puszczać. sam nie mam kredytu w m/M i ciężko mi powiedzieć, co czują Klienci. natomiast od pół roku obserwuję zachowanie J., znam go od kilku lat, i tak wściekłego go jeszcze nie widziałem. wolałem puścić ten tekst. P.R.]

Felieton prezentuje stanowisko Autora i nie jest opinią redakcji ani klientów skupionych wokół serwisu mstop.pl